Rowerowo. Początki.

Dodaj komentarz

Post048

Tym postem chcę zacząć nowy cykl wpisów, który jednak nie będzie oderwaną całością, a dokładnie rzecz biorąc, bezpośrednio wyłonił się z „Lublin – Moje Miasto”.

Początki

Jak daleko potrafię sięgnąć pamięcią wstecz, pierwszym mój rower to niebieski „Reksio”. Mały z bocznymi kółkami. Najlepsza zabawa jaką pamiętam, to opróżnianie kałuży z wody. Kałuża, czyli dół z wodą – stawiało się rower tak, aby boczne kółka były wyżej na brzegach kałuży, a tylne koło było zanurzone w wodzie a równocześnie nie dotykało stałego gruntu. Siadasz… i jedziesz!!! BAJKA!

Następny rower to był pierwszokomunijny Romet Kalina – duży, czerwony, piękny! Szalałem na nim całą podstawówkę (ośmioletnią oczywiście) i chyba technikum, tak mi się przynajmniej wydaje, szmat czasu. Moja „Kalina” zaliczyła: złamany widelec, złamaną ramę, urwaną linkę hamulcową, kompletny upadek całej instalacji oświetlenia, uszkodzenie tylnej zębatki, urwany korbowód, zniszczone pedały… To był najlepszy rower na świecie!

Bez-rowerowo

Potem przyszły studia, praca i przez dobrych kilkanaście lat rower nie był mi potrzebny. Autobus i samochód wyeliminowały potrzebę rowerowania. Oczywiście znalazło się też kilka innych powodów: rower jest drogi, nie ma gdzie go trzymać, nie mam czasu na rower. I tak latka leciały, kondycja malała, a mięsień piwny rósł.

Rower miejski

Odkąd pojawił się rower miejski, marzenia o przejażdżkach na świeżym powietrzu powróciły. 9 kwietnia 2016 pierwszy raz wypożyczyłem rower. Sobota, siódma rano, wyprawa nad Zalew Zemborzycki (tutaj jest właśnie nawiązanie do kategorii Lublin – Moje Miasto). Do Zalewu nie dałem rady dojechać, zawróciłem gdzieś w połowie drogi. Wracam, płuca na wierzchu, a na styku ścieżki rowerowej i ul. Janowskiej stoi patrol policji. Byli znudzeni, bo samochodów za wiele nie było. W pewnym momencie widzą jadącego zygzakiem rowerzystę.

Kilka kilometrów na rowerze – to ten potworny wysiłek spowodował zygzaki. Co panowie policjanci sobie pomyśleli? Nie wiem, ale kazali mi dmuchać. Wynik oczywiście 0,00, jakżeby mogło być inaczej. Prawko mam od 1994 roku i NIGDY mi się nie zdarzyło jechać na dwóch gazach, rowerem, samochodem, czy jakimkolwiek innym pojazdem.

Po tej pierwszej pozytywnej próbie wymóżdżyłem, że będę jeździł rowerem, często…

2016 – dwa wypożyczenia
2017 – jedno wypożyczenie
2018 – jedno wypożyczenie

No właśnie, często… O powodach nawet nie chce mi się pisać, bo ani to ważne, ani pouczające.

Rowerowo

W czerwcu 2018 podjęliśmy decyzję strategiczną – kupujemy rower.

11 czerwca – Decathlon, raty, zakup i jest.

Rockrider_1

Limonkowy ROCKRIDER – trzeci z kolei.

Tymczasem, miłego dnia i do usłyszenia.
Krzysztof

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s