Roboty nie przerobisz…

2 Komentarze

Post019

Wrażenie zdziwionej sowy

Czy czujesz się czasem jak bohaterka ze zdjęcia?
Patrzysz na swoją listę zadań do wykonania i minę masz nietęgą?
Przerażą cię ilość, ważność, terminy, priorytety, priorytety z priorytetów?

„To ciągłe bezproduktywne zaangażowanie we wszystkie rzeczy,
jakie mamy do zrobienia,
jest największym pożeraczem czasu i energii.
Kerry Gleeson
[1]

Taki cytat wpadł mi w oczy przy ponownym przeglądaniu książki Davida Allena Getting Things Done”.

Kłębowisko zadań, tematów, miotanie się między zadaniami ważnymi, prostymi, fajnymi, przyjemnymi, priorytetowymi. Masakra.

Jak sobie z tym poradzić, ze zbyt długą listą zadań?

Patrzę na listę zadań i końca nie widać. Jak ją ogarnąć?

Na pierwszy ogień idzie grupa zadań, które trzeba wykonać:

1/ Wykonuję zadania szybkie – zasada dwóch minut (opisana tutaj). Odhaczenie z listy trzech, czterech zadań znacznie poprawia humor i strawią, że ruszamy z miejsca.

2/ Wykonuję ważne zadania, które mogą przynieść efekt (np. nadać kupon lotto). Może to nie jest najważniejsze zadanie, ale myśleliście kiedyś, jak Wasz świat zmieniłby się po „szóstce”?

3/ Wykonuje zadania, dzięki którym mogę uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji, np. raport, który miałem przygotować. Niby obecnie nikt o niego się nie upomina, ale co zrobisz jak się upomni?

4/ Zadania finansowe – raty, rachunki, przelewy, kredyty, sprawy podatkowe, skarbowe. O takich sprawunkach raczej nie warto zapominać, bo mogą się nam odbić czkawką… finansową, no bo niby jaką.

5/ Zadania, które są ważne dla mnie. Pod koniec zeszłego roku obiecałem sobie, że co wtorek będę publikował nowego posta. I jak na razie mi się to udaje.

Na drugim miejscu jest grupa zadań, które wydawało mi się, że trzeba wykonać:

1/ Czasem na mojej liście znajduję zadania, które może wykonać ktoś inny, więc przekazuję je właściwej osobie.

2/ Zadania, które przekładam na za tydzień któryś raz z rzędu. Jeśli zadanie notorycznie odkładam i świat się nie wali, to może to zadanie nie jest na tyle istotne, żeby się nim zajmować?

Na trzecim, medalowym miejscu są zadania, którymi już nie muszę się zajmować:

1/ Zadania przeterminowane – jeśli np. napotykam na zadanie „Pójść na premierę nowego filmu” a premiera była tydzień temu, to już na nią nie pójdę. Zadanie można najzwyczajniej w świecie usunąć.

2/ Zadania, które wykonał ktoś inny.

3/ Zadania, które wykonały się „same”.

A jakie Wy macie sposoby na realizację zadań ze swojej listy?

Tymczasem, miłego dnia i do usłyszenia.
Krzysztof

[1] David Allen, Getting Things Done czyli sztuka bezstresowej efektywności, przeł. M. Kapela, Gliwice 2009, Wydawnictwo HELION, s.31.

Reklamy

2 thoughts on “Roboty nie przerobisz…

  1. Pingback: Help me with priorities |

  2. Pingback: Krok 8 – regularnie przeglądaj swój system |

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s